środa, 14 kwietnia 2010 22:49
Powiem szczerze, nie byłem wielbicielem Pana Prezydenta. Wystarczy poczytać moje wcześniejsze artykuły, by nie mieć co do tego wątpliwości. Stał się cud. Ponoć każdy z nas ma swoje pięć minut, problem w tym, czy jesteśmy w stanie je wykorzystać. Wielu wielkich ludzi było ponadczasowych, niezrozumianych przez współczesnych. Czy tak jest w przypadku Lecha Kaczyńskiego? To czas pokaże. Już teraz chciałbym mu podziękować za to, że mam powody do dumy z faktu, że jestem Polakiem. Od chwili tragedii dowiaduję się tylu dobrych rzeczy o tylu wspaniałych osobach. Okazało się, że w Polsce mieszkają nie tylko aferzyści, złoczyńcy, pijani kierowcy, pedofile, mordercy, ciemiężyciele rodzin i sadyści. Okazało się, że są dziewczyny i chłopcy, którzy mają marzenia, otwarte głowy, ciekawe ambicje, zainteresowania. Są ludzie, którzy są weseli, pracowici, mili dla innych, przyjaciele, są cudowne matki, dzieci... Są ludzie, którzy mają ogromną wiedzę i mają autorytet nie tylko w naszym kraju. Trzeba było takiej tragedii, by w telewizji ktoś coś dobrego powiedział o drugim z nas. Trzeba umrzeć, by ktoś zauważył, że byłeś fajnym człowiekiem z krwi i kości. Dla mnie ta żałoba może trwać w nieskończoność, tyle dobrych gestów, słów, bezinteresowności i troski.
wtorek, 30 marca 2010 17:35
Długo nie pisałem, bo tematów było bardzo wiele i nie bardzo wiedziałem od czego zacząć. Wiele się działo, na tak wielu frontach. Szukałem wspólnego mianownika dla mojego niepokoju, który owe wydarzenia wywoływały. Niby drobiazgi, niby nic wielkiego, a jednak niepokój był z każdym dniem coraz to większy. Sprawa traktowania praw konstytucyjnych osadzonego w więzieniu posła Łyżwińskiego, gość, który dwa tygodnie przesiedział w pierdlu niewinny, inny, który dostał odszkodowanie za kilka lat przesiedzianych z tego samego powodu, to sprawa Olewnika, gen. Papały, sprawa policjanta, pomówionego przez córeczkę prokurator, który mamusi wystawił mandat, szykanowanie biznesmenów, polityków... cała masa niby oderwanych od siebie informacji, które skłądają się na pewną całość. Doszedłem do wniosku, że odmieniany przez wszystkie przypadki PRL wciąż dobrze się ma i pewnie jeszcze długo ten stan rzeczy nie ulegnie zmianie. Zrozumiałem, że on tkwi w mentalności, w sposobie myślenia o władzy, o bliźnich, o otaczającej nas rzeczywistości. Jest wszechobecny, jak powietrze... PRL charakteryzował się pogardą dla potrzeb jednostki w imię dobra klasy panującej, czyli klasy robotniczej. Jak każda dyktatura, wywiązywała się z zadania wyśmienicie. Wystarczył wpis do ksiązki skarg i zażaleń, by kierownik sklepu miał ogromne problemy, wystarczył donos do przewodniczącego POP (Podstawowej Organizacji Partyjnej) i dyrektor miał się z pyszna. Mało kto pamięta te czasy. Dla robotnika było wszystko, z pozoru...
poniedziałek, 15 marca 2010 09:39
Decyzja zapadła, zakładamy stowarzyszenie, którego celem będzie budowa społeczeństwa obywatelskiego w opaciu o społeczność informacyjną. Już na wstępie zaczynają się kłopoty, ale wszystko to, co pierwsze na świecie, z takimi problemami się styka. Pierwsza sprawa, to zapisy obowiązujące w typowych statutach, choćby walne zgromadzenie członków. Czy jest możliwe, by takie walne zgromadzenie zwołać na naszym czacie i było to zgodne z prawem? Oczywiście ten czat byłby dostępny tylko dla zarejestrowanych członków uwidocznionych w KRS. Nie znam się na tym kompletnie, a to ma przełożenie na wybieranie władz stowarzyszenia, które również odbędzie się tutaj, w Internecie. Robimy tu wszystko, rozliczamy finanse, które będą dostępne dla zarejestrowanych członków stowarzyszenia. Sama rejestracja w portalu nie wystarczy, będzie potrzebne nadanie uprawnień przez administratora. Zatem pod tym wględem coś można już przedsięwziąć. Trzeba będzie podzielić ten ogrom tematów w odpowiednie grupy, by każdy się tutaj odnalazł. Od młodzieży począwszy, na seniorach skończywszy.
niedziela, 14 marca 2010 04:15
Patrząc z lotu ptaka na to wszystko, co dzieje się wokół nas, odnoszę wrażenie, że nie zobiliśmy cywilizacyjnego postępu nawet o krok. Czym różni się nasz świat od tego, sprzed wieków? Ano tym, że zmieniły się narzędzia ucisku. W miejsce niewolnictwa fizycznego, mamy niewolnictwo ekonomiczne, zamiast inkwizycji, mamy restrykcyjne prawo, stosy i publiczne egzekucje na rynkach miast zastąpiły skutecznie media, przewodnią siłą przewodzenia, jest strach. Przecież trzeba rozumieć to, że kościół został wymyślony po to, by przejąć władzę na społeczeństwem. Każdy psycholog wie, że najskuteczniejszą metodą manipulacji jest wzbudzanie w ofierze poczucia winy. Robią to rodzice w stosunku do dzieci, robi kto kościół w stosunku do wiernych, robi to każdy, kto chce przejąć władzę nad rzędem dusz. Wszechobecny strach zdominował nasze życie. Boimy się zgrzeszyć, utraty pracy, zdrady, głodu, braku akceptacji bliźnich... a strach, jak powszechnie wiadomo, paraliżuje.
niedziela, 14 marca 2010 03:06
Czas płynie i to chyba jedyna rzecz, która się zmienia. Na dzisiejszej konferencji prasowej kandydat na prezydenta RP powiedział wszem i wobec, że celem jaki sobie postawił, jest odebranie stołka obecnemu Prezydentowi, ponieważ ten nie sprawuje urzędu tak, jak powinien. Wynika z tego, że aby zostać przezydentem, wystarczy być przeciw, poddać totalnej krytyce przeciwnika i być członkiem PO. W miarę upływu czasu coraz bardziej nabieram przekonania, że Komorowski jest przekonany o tym, że ma fotel prezydencki w kieszeni. Taka sytuacja zwalnia go z wysiłku intelektualnego, który zaowocowałby jakimś sensownym pomysłem na sprawowanie tego urzędu. Nawet głosy poparcia całej gromady kolegów i przyjaciół stawiają jako powód tegoż poparcia wieloletnią znajomość, przyjaźć, lojalność, a nie walory państwowo twórcze.właśnie. Nie jest to odkrywczy pomysł na rolę Prezydenta w życiu społecznym Polaków. Przeciętny odbiorca może sobie pomyśleć, że to republika kolesiów zapewnić chce Komorowskiemu sukces., by sobie zapewnić komfort rządzenia. Nie przebiera zresztą w środkach, by osiągnąć swój cel. Doszło do tego, że najistotniejszym argumentem w walce o prezydenturę jest sam Lech Kaczyński.Taka samo spełniająca się przepowiednia.
środa, 10 marca 2010 23:54
To, co dzieje się w polityce jest coraz trudniejsze do tolerowania. Mamy taki ogrom spraw do załatwienia, państwo na dorobku, tyle zaległości cywilizacyjnych, brak jasno określonych kierunków rozwoju. Jednym słowem, panuje chaos i to coraz to większy. Politycy od dłużego czasu zajęci są sobą i sprawami związanymi z ich partiami. Ze świecą szukać tematów, które zmobilizowałyby nas do zastanowienia i przyjęcia jakiegoś stanowiska w sprawach dla nas ważnych. Wygląda na to, że dziś nam panująca demokracja pionowa wyczerpała swoje możliwości. Czemu pionowa? Użyłem tego określenia ze względu na sposób zorganizowania się uczestników tego procesu. Jeśli masz problem, to piszesz pismo, idziesz do urzędnika lub posła, on nadaje bieg sprawie, jeśli tak w ogóle zrobi i pionowo w górę, przez kolejne szczeble decyzyjne. Doskonale to widać na sprawie Olewników. Każdy z nas, jeśli ma problem, staje z nim do walki w pojedynkę i windą do nieba. Jest jednak nowa możliwość, próbuję to zrobić na swoim portalu i wykorzystać fakt, że możemy inaczej zacząć rozwiązywać swoje problemy.
|